Co oznacza dyspozycyjny
W kategorii: Fundusze inwestycyjne.Tagi: banki, dochody, dyspozycyjność
Często dziwimy, dlaczego bank przyznał nam mniejszy kredyt niż warta jest zastawiana nieruchomość. Przecież kupiliśmy te nieruchomość za o wiele wyższą kwotę niż został nam przyznany kredyt. Dlatego należy pamiętać, że bank przyzna kredyt nie według wartości zakupu tej nieruchomości, ale według jej wyceny. To pierwsza sprawa. Druga łącząca się z pierwszą to tak zwany dochód dyspozycyjny. Cóż to takiego jest? Najprościej rzecz ujmując są to wolne środki pozostające do dyspozycji wnioskodawcy kredytu hipotecznego / i nie tylko/ po odjęciu od dochodów netto kosztów utrzymania mieszkania oraz raty kredytu. Założenia dochodu dyspozycyjnego w tym konkretnym przypadku są podobne jak w zwykłem życiu społeczeństw. Bo czyż nie jest tym samym dyspozycyjny dochód ludności? Czyż nie są podobne jego założenia i jego reguła? Dyspozycyjny dochód ludności to nic innego jak dochód gospodarstwa domowego po potrąceniu podatków bezpośrednich. Natomiast kwota, która została po potrąceniu tych podatków nazywana jest siłą nabywczą. Najczęściej pieniądze te zostają wykorzystane do konsumpcji, albo na oszczędności.
Zgodnie z zasadami wolnego rynku nie każdy może przeznaczyć podobne środki na konsumpcję lub oszczędności. Ale nawet i ci, którzy posiadają większą gotówkę nie myślą tylko o jej gromadzeniu czy też wydawaniu. Zakładają własne firmy, rozwijają się, sięgają po kredyty i inwestują. Po to by rozwijać swoje firmy, zarabiać coraz większe pieniądze i żyć na coraz wyższym poziomie. Z pewnością teraz, kiedy dopadł nas kryzys gospodarczy, ludziom jest znacznie trudniej gromadzić pieniądze. Są warstwy społeczne tych najbiedniejszych, którzy nie mają nic albo prawie nic. Ci nie mają z czego odkładać, a i często na konsumpcję, na normalną ludzką egzystencję nie wystarcza. Ci ludzie nie mają do dyspozycji żadnych dochodów lub prawie żadnych. Ale takie jest prawo wolnego rynku.
- Takie jest prawo, ale nie jest to prawo sprawiedliwe dla wszystkich. Nie jest takie same dla biedaka i dla bogatego. Można się zgodzić z faktem, że nie wszyscy mają po równo, ponieważ z socjalizmem skończyliśmy już dawno. Ale nie można zgodzić się z faktem, że osoba biedna, która ukradła bochenek chleba, ponieważ nie miała co dać jeść swoim dzieciom zostaje szybko skazana, a procesy kombinatorów i złodziei kradnących miliony toczą się latami. Tymczasem ci chodzą na wolności i nadal kręcą swoje nieczyste interesy. Tak się niestety ostatnio dzieje. Pytam więc gdzie jest prawo? Na czyją korzyść działa i czy w ogóle działa? –retorycznie pyta jeden z obywateli