Los polskiego złotego

W kategorii: Pożyczki hipoteczne.
Tagi: , ,

- Kiedy brałem 3 lata temu kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich nie przypuszczałem, że będę miał, aż takie kłopoty. Zresztą chyba nikt nie przypuszczał, że aż tak załamie się rynek kredytów hipotecznych. Kiedyś czytałem w jakiejś książce o rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Wielkie firmy specjalizujące się w kredytach hipotecznych zaczęły ostro ze sobą rywalizować o klienta /w skali mikro tak było do niedawna w naszym kraju/. Firmy te intensywnie reklamowały, siebie i swoje produkty: „tylko u nas kredyty hipoteczne są na wyciągnięcie ręki dla każdego Amerykanina, tylko u każdy obywatel USA może sobie kupić własny wymarzony dom” – przekonywały. Nie wynająć, lecz kupić. Firmy przekonywały, a ludzie nie zdawali sobie sprawy z faktu, że tak naprawdę nie było ich na to stać. Przynętę natomiast stanowiła hipoteka ze zmiennym oprocentowaniem, które oszuści /tak ich niestety należy zwać/ z firm oferujących kredyty hipoteczne, zmieniali sposobami, których tak naprawdę nikt  nie kontrolował. Firmy wabiły klientów promocjami /skąd my to znamy/, nie za bardzo sprawdzały dokumenty, pobierały niezłe opłaty, a potem sprzedawały to wszystko na rynku wtórnym. Po tym wszystkim były czyste, ale przegrzany amerykański rynek nieruchomości musiał się w końcu stopić i się stopił. Nastąpił krach, ceny domów i mieszkań dramatycznie zjechały w dół, a banki zaczęły przejmować wiele nieruchomości, nie mówiąc już jak to bywało w naszym kraju, o jednostronnych renegocjowanych umowach kredytowych. Ale to tylko jeden z aspektów krachu gospodarczego. Zagłębiać się w inne ekonomiczne aspekty trudnej dla nas wszystkich sytuacji gospodarczej nie ma potrzeby. Doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że deprecjacja złotego, czyli spadek kursy naszej złotówki wobec waluty zagranicznej, powstała wobec znacznej przewagi podaży nad popytem i to było faktem. To dlatego tak drastyczne kroki wobec swoich klientów podjęły banki komercyjne działające na naszym rynku. Niestety czasami zbyt drastyczne i niestety jednostronne, bez porozumienia się ze swoimi klientami. Na szczęście deprecjacja, czy inaczej spadek kursu złotego w stosunku do waluty zagranicznej, to już historia. Przynajmniej taką mamy nadzieję. Jeszcze do niedawna kurs franka szwajcarskiego względem złotego wynosił nawet jak 1 do 3,20 zł. Aktualnie za franka trzeba zapłacić 2,72 zł. Sytuacja na rynku walutowym zaczyna się stabilizować, co oczywiście nie oznacza, ze rynek kredytów hipotecznych wraca do normy. Banki nauczone złym doświadczeniem nadal dmuchają na zimne. Zanim udzielą jakiegokolwiek kredytu dokładnie prześwietlą klienta. Do przeszłość należą już kredyty bez bik i jakichkolwiek zaświadczeń. Nawet teraz kiedy kurs złotówki się ustabilizował, a nawet częściej umacnia się, banki nauczone złym doświadczeniem, pozostają nieufne. Czyżby deprecjacja złotego nadal nad nami wisi jak miecz Demoklesa?